Z czym kojarzy Wam się Wielkanoc? Na pewno wielu pomyśli o nadchodzącej wiośnie, malowaniu świątecznych pisanek, czy zapachu domowego mazurka roznoszącego się po całym domu. To również czas wiosennych porządków i pięknych żółtych żonkili na świątecznie zastawionym stole. Najmłodsi z kolei od razu zakrzykną “Śmigus Dyngus!!!”. Dla nich ten zwyczaj obchodzony w drugi dzień Świąt to synonim Wielkanocy. Okres ten obfituje także w inne zwyczaje i tradycje, o których dziś już w wielu domach zapomniano. Bo kto z Was wie,  że w Wielki Piątek należało zaliczyć kąpiel w lodowatej wodzie z pobliskiego potoku? Albo kim są “Dziady Śmiguśne”?

Wielkanocne tradycje podhalańskich górali

Chyba w żadnej innej społeczności nie ma tyle ludowych zwyczajów i tradycji, co w folklorze górali. Okres Wielkanocy to cała gama zakazów i nakazów oraz jeszcze więcej przesądów. Jest ich naprawdę sporo.

Wielki Piątek był właśnie dniem, w którym wszyscy mieszkańcy domostwa wstawali jeszcze przed wschodem słońca, by obmyć się wodą w pobliskim potoku. Tradycja mówiła, że tego dnia woda ma uzdrawiającą moc, i pomaga na wszelkie “boloki”, czyli różnego rodzaju choroby skórne.

Po powrocie do domu gaździny zabierały się za pieczenie. Przygotowywały również masło, z którego tworzyły maślane baranki. Trafiały one potem do wielkanocnego koszyka. Nie zużywano jednak całego masła, jakie gospodynie zrobiły tego dnia. Część chowano do piwnicy. Używano go potem jako remedium na wszelkie choroby. Podobnie jak woda z potoku, tak i robione w Wielki Piątek masło posiadało lecznicze właściwości.

Mężczyzn wyganiano tego dnia z chałupy, ale że w Wielki Piątek nie wolno było ciężko pracować, obchodzili oni jedynie swe pola i zakopywali w ziemię poświęcone w Niedzielę Palmową bazicki. Miało to zagwarantować urodzajne plony.

Nie wolno też było hałasować ani mówić zbyt głośno tego dnia. Był to czas zadumy i refleksji.

W Wielką Sobotę przygotowywano “święcelinę”. Do wełnianej torby lub koszyka z korzeni jałowca wkładano pokarmy, które następnie święcono w kościele. Wśród nich nie mogło zabraknąć barwionych najczęściej na czerwono w łupinach cebuli jajek. Główne miejsce w koszyku zajmował maślany baranek, a towarzyszyły mu ser, oscypek, kiełbasa, chleb, moskal, a także sól i korzeń chrzanu.

Wielka Sobota była również dniem, w którym święcono ogień i wodę. Poświęconą wodą gospodarze skrapiali owce przed wyjściem na wypas na hale oraz konie, zanim wyjechały w pole do pierwszej orki. Węgiel z święconego ognia wkładano natomiast pod próg domu lub pod strzechę. Miał on chronić gospodarstwo przed wszelkim nieszczęściem, zwłaszcza zaś przed uderzeniem pioruna.

W niektórych wsiach na Podhalu odpalano od kościelnych paschałów hubę. Z tak przygotowaną pochodnią, modląc się, okrążano domostwo trzy razy. Miało to odpędzić wszelkie nieszczęścia.

Wielka Niedziela była najważniejszym świętem w roku. Nie wolno było wykonywać żadnych prac. Nie ścielono nawet łóżek. Wierzono, że w tym dniu do domu powracają dusze zmarłych, i nie wolno ich było spłoszyć.

W Zębie, rodzinnej miejscowości Kamila Stocha, dziewczęta zrywały się jeszcze przed świtem, obcinały kosmyk włosów, a następnie biegły do potoku umyć głowę. Zabieg ten miał zagwarantować urodę pannom na wydaniu.

Świętowanie rozpoczynano udziałem w Rezurekcji, po której zasiadano do uroczystego śniadania. Gospodarz domu odmawiał modlitwę, a następnie podawał rodzinie poświęcony korzeń chrzanu z solą. Każdy musiał ugryźć kawałek.

Tego dnia nie gotowano też obiadu. Podawano natomiast żur, który zabielany był maślanką, z wkrojonym jajkiem, kiełbasą i chrzanem. Popularna była również tak zwana “krajonka”. Należało pokroić wszystkie składniki z wielkanocnego koszyka, a następnie zalać je kwaśnym mlekiem. Potrawę spożywano z jednej miski, a często również jedną łyżką. Miało to symbolizować jedność i miłość w rodzinie.

Wielki Poniedziałek był dniem “wielkiej polewacki”. Dziewczęta nie tylko polewano wodą ze studni, ale wrzucano je również do potoku. Każda chciała być jednak polana, bo oznaczało to powodzenie wśród kawalerów i wróżyło zdrowie na cały rok.

Wielkanocne zwyczaje Rabki Zdrój

Większość zwyczajów wielkanocnych była taka sama na całym Podhalu, ale nie wszystkie. Bywało i tak, że w jednej wiosce kultywowano zwyczaj, o którym nikt nie słyszał w innej wiosce, położonej zaledwie kilka kilometrów dalej. Stąd niektóre zwyczaje są charakterystyczne tylko dla konkretnych miejscowości i ich okolic.

W Rabce bardzo znanym zwyczajem, który poprzedza Wielkanoc, a z którego Rabka słynie w okolicy, są przepiękne, własnoręcznie przygotowywane palmy.  W rabczańskiej tradycji wielkanocną palmę należało przygotować samodzielnie, najczęściej z gałązek wierzby, które zdobiono kolorowymi wstążkami, czy kwiatami wykonanymi z bibuły. Popularna też była palma pleciona z barwionej na kolorowo słomy. Dawniej “bazicki” nie były duże. Trzymano je potem w domach pod świętym obrazem lub na strychu, co miało chronić dom przed pożarem. Podczas burzy wystawiano je natomiast do okna, by zabezpieczyć dom przed uderzeniem pioruna.

Dzisiaj rabczanie nadal samodzielnie wykonują wielkanocne palmy, ale ich rozmiary sięgają nawet 3 metrów. Można je podziwiać przy zabytkowym kościele, a zarazem Muzeum W. Orkana. Co roku w Niedzielę Palmową odbywa się tam konkurs na najpiękniejszą/największą palmę. Temu wydarzeniu towarzyszy najczęściej kapela góralska, a cała uroczystość przyciąga do miasta okolicznych mieszkańców oraz turystów, którzy również mogą wziąć udział w tej tradycji.

Innym zwyczajem, który charakterystyczny jest właśnie dla Rabki i który przetrwał do dziś,  jest dzielenie się wielkanocnym jajkiem. Spełnia ono wtedy funkcje “opłatka’, którym łamiemy się, składając sobie świąteczne życzenia.

Ciekawym rabczańskim zwyczajem były  też “Dziady Śmiguśne”, które chodziły po domach w nocy z Wielkiej Niedzieli na Wielki Poniedziałek. Pojawiały się między 3 nad ranem, a znikały przed świtem. Nie wolno im było mówić. Mrucząc i tańcząc obchodziły okoliczne domy prosząc o datki. Musiały jednak uważać, bo domownicy oblewali je wodą. Na koniec dostawały od gospodarzy jajka, a czasem wódkę.

O świecie w Śmigusny Poniedziałek sąsiedzi odwiedzali się wzajemnie, aby polać głowy gospodarzom, a młodzież polewała się wzajemnie, by na koniec zasiąść do wspólnej biesiady.

Wspólne biesiady to nieodłączny element Świąt  Wielkanocnych. Niezależnie od tego z jakiej części Polski pochodzimy, to spotkania w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół są świątecznym zwyczajem każdego z nas. Niemniej jednak ciekawi jesteśmy jakie wielkanocne tradycje celebruje się w innych regionach naszego kraju. Może opowiecie nam o nich? Chętnie posłuchamy 🙂 .

Chcesz być na bieżąco z nowymi postami i informacjami? Polub Nas na Facebooku – znajdziesz tam liczne ciekawostki i oferty promocyjne https://www.facebook.com/hotelwiosna/

Tagi: #Rabka Zdrój #Hotel Wiosna #Wielkanoc #Wielkanocne zwyczaje górali

Facebook Comments
Agnieszka Bednarczyk

Od dzieciństwa związana z Rabką Zdrój, zna wszystkie zakątki tego malowniczego uzdrowiska.
Pracownik Hotelu Wiosna, uwielbia pracę z ludźmi, rozumie oczekiwania gości.
Prywatnie żona i mama. Miłośniczka zdrowego stylu życia.